Ostro(krzew) pobudzający

Pobudza jak porządne doppio - podwójna porcja mocnego, porannego espresso, ale na serce działa dobroczynnie, niczym czerwone wino. Jest i modna - dzięki programom Wojciecha Cejrowskiego, i wciąż jeszcze bardzo mało znana. Czy yerba mate - herbatka z ostrokrzewu paragwajskiego - ma szansę podbić europejskie serca, tak jak wcześniej uczyniła to kawa i herbata?

Yerba mate, czyli herbata paragwajska, to napar z suszonych liści (i gałązek) ostrokrzewu paragwajskiego (Ilex paraguariensis). Narodowy napój Paragwaju i Argentyny, bardzo popularny również w części Brazylii i Urugwaju, zastępuje herbatę, a nawet kawę, bo jego właściwości pobudzające są znacznie większe niż właściwości pobudzające herbaty. Jego spożycie wciąż rośnie, choć jest dalekie jeszcze od ogromnego spożycia kawy (numer jeden na świecie!) i nieco mniejszego herbaty. Jednak coraz łatwiej przekracza granice południowoamerykańskiej enklawy, do której jeszcze niedawno ograniczała się znajomość mate. Szczególnie w Polsce nastała na nią moda - w dużej części dzięki telewizyjnych i radiowym programom podróżniczym Wojciecha Cejrowskiego, które yerbę propaguje od lat.

Trochę historii

Yerba mate została odkryta przez jezuitów, którzy pracując na misjach w Ameryce Południowej zauważyli, że liście ostrokrzewu paragwajskiego żute przez Indian, jak również napar z liści, mają silne działanie pobudzające. Od połowy XVII wieku zaczęli uprawiać krzewy na dużą skalę, jednocześnie propagując napój z ostrokrzewu w Europie - jako alternatywę dla azjatyckiej herbaty.
Po kasacie zakonu w 1773 roku i upadku jego osad indiańskich (minipaństewek zwanych redukcjami), zaprzestano uprawy ostrokrzewu i o mate niemal całkowicie zapomniano. Ponowne odkrycie herbatki paragwajskiej i i jej kariera zaczęła się 100 lat później - u schyłku XIX wieku. Yerba mate szybko stała się bardzo popularna w kilku krajach Ameryki Łacińskiej, skąd zaczęła się przedostawać do Europy czy na Bliski Wschód.

Jak to się pije


Yerba mate pije się w naczyniach drewnianych, np. z tykwy lub Palo Santo, zwanych "matero" (czy też mate, stąd nazwa "yerba mate" lub "herba mate") przez słomki bambusowe lub metalowe rurki, które dziś już niemal  całkowicie wyparły słomki. Rurki są zakończone sitkami, które uniemożliwiają przedostawanie się do napoju drobin sproszkowanych liści. Wykonane często ze szlachetnych metali, pięknie zdobione, są prawdziwymi dziełami sztuki - oczywiście sztuki użytkowej. Co do naczyń, oprócz nietrwałych naczyń z drewna, używa się dziś bardzo często naczyń ceramicznych, znacznie trwalszych, łatwiejszych w utrzymaniu, lecz mających jedną wadę - w przeciwieństwie do drewna, ceramika nie reaguje z wodą i nie wpływa na smak naparu.  
Zwolennicy indiańskich tradycji uważają, że parzenie yerba mate powinno mieć niemal rytualny charakter. Dla dobrego końcowego efektu wystarczy jednak zachować jedną podstawową zasadę: suszu nie należy zalewać zbyt gorącą wodą, ale taką, jaką zalewa się herbatę zieloną (60-80 st. C) i tak jak w przypadku herbaty zielonej, można zalewać go kilkakrotnie, póki znajdujemy przyjemność w piciu napoju.
Reszta jest już sprawą gustu (ile i jakiej yerby użyć) i techniki (jak przygotować susz, jak go zalać i jak umieścić w nim rurkę, żeby nie nabrała proszku.
Ponieważ yerba mate jest nie od dziś produktem wytwarzanym na skalę przemysłową i nie od dziś spożywanym przez miliony ludzi, od dawna dostępne są też jej wersje uproszczone: yerba w saszetkach, a nawet yerba rozpuszczalna. Są to zamienniki na szczególne okazje - np. do używania w podróży czy na urlopie, kiedy albo nie ma warunków, albo czasu na tradycyjną mate. Jest to także dobry pomysł - szczególnie yerba w saszetkach - dla tych, którzy nie pili nigdy paragwajskiej herbatki, nie mają "sprzętu" i nie wiedzą, czy warto go kupować. Jeśli uznają smak yeba mate w saszetkach za interesujący, prawdziwa yerba łatwo może podbić ich serce, bo na pewno jest o niebo lepsza.



 

tani cms, oferta cms
naisz e-mail